WARSZAWSKA PRAGA, MOJA PRAGA

Jaka jest moja Praga. Bo jednak jest jakaś moja Praga. Gdy w jednym miejscu człowiek przeżył lat dwadzieścia ponad, to musiał je trochę zawłaszczyć.

Choć raczej nieświadomie. I choć dawno wyniósł się stamtąd to jednak bywa często, i choć nigdy już pewnie nie wróci to coś w nim zostało.

Czyli Praga po prostu. Jest więc Brzeska, na której jednak raczej się nie bywało. Chyba nie tylko z uwagi na fakt, że koleżanki z klasy tam nie mieszkały. Sęk w tym, że i wśród prażan cieszyła się ona złą sławą. I jest Ząbkowska, której zalet wówczas raczej się nie doceniało. Nikt ich wtedy nie doceniał. O modzie jakiejś na nią czy na Pragę w ogóle nie wspominam. Miało się jednak tę świadomość, że jest to brukowana ulica i, że to ją wśród innych wyróżnia. Ale jak się tłukło po tych kocich łbach to może chwilami trudno było sobie uświadomić, że to zaleta jest. Jest na Kawęczyńskiej szkoła podstawowa czyli trzydziestka, do której się 8 lat uczęszczało, a która istnieje tam od 1931 r. I takie czasy to były, że w ramach wycieczek szkolnych zwiedzało się fabrykę Wedla. I choć dzieci niczego bardziej niż czekolady nie pragną, a w tamtych czasach czy też tamte dzieci szczególnie, po tej wycieczce niczego się tak bardzo nie pragnęło jak nie jeść już nigdy czekolady. A w ramach też wycieczki szkolnej, tyle że chyba z praktykami!!! szło się do Warszawskich Zakładów Przemysłu Spirytusowego czyli dzisiejszego Konesera. Czy to mogło wtedy przejść przez myśl, że galerie i knajpy tam będą, jarmark jakiś, i, że lofty pobudują. Świat na głowie stanął jak nic. No, a po lekcjach też na Kawęczyńskiej tuż obok szkoły szło się do małej cukierenki i pączki się jadło, które wówczas były absolutnie fantastyczne, a i dzisiaj, w mojej ocenie, niewiele pączków może się z nimi równać. Czyli jest na Kawęczyńskiej cukiernia, która mieści się tam już pewnie ze 30 lat, choć być może nie ciągle pod tym samym szyldem. A teraz to chyba nawet jest w niej stolik, przy którym można od razu skonsumować, że nie tak ordynarnie na ulicy z papieru. Jest na rogu Ząbkowskiej i Korsaka kapliczka, przy której niegdyś niezależnie od tego ile razy dziennie się ją mijało zawsze się człowiek przeżegnał. I ta kapliczka, i cała reszta to było takie oczywiste. A potem się okazało, że Praga czy Warszawa w ogóle obfituje wręcz w takie kapliczki, tyle że inne są w bramach często i, że to się tak spodobało ludziom, że chodzą, oglądają, zdjęcia robią. I lata temu na Kawęczyńskiej nagle powstał sklep o nazwie „Szuflada” i raczej wszystko w nim było, i się tam wcale nie chodziło, co też było dość oczywiste. Bo i po co? I jest tenże ciągle. A ostatnio na fb-owym profilu jednego z portali warszawskich czy też praskich zdjęcie tegoż widać, a propos dekoracji świątecznych z podpisem, że Andersen byłby dumny. No Praga po prostu.

Praga Praga Praga Praga, Ząbkowska Praga Praga Praga Praga Koneser Praga Praga Praga Kawęczyńska Praga Praga Szuflada

 

12 thoughts on “WARSZAWSKA PRAGA, MOJA PRAGA

  1. Warszawska Praga to chyba najbardziej wyrazista część miasta. Cieszę się, że mogłam o niej trochę poczytać, z perspektywy lokalsa. Dziękuję 🙂

  2. O Warszawa! Jak miło 🙂 Nigdy nie zapomnę, jak kilka lat temu, kręciliśmy program TV na jednym z podwórek na Brzeskiej i chłopcy obrzucili nas robakami, tzw. tramwajami. Mieli ich cały słoik. O potem uciekali skacząc przez murki. Jak filmie 🙂

    1. Bardzo się cieszę. Wiele pięknych kamienic rzeczywiście niszczeje, ale co do niektórych przynajmniej są chyba jakieś plany rewitalizacji. Ciekawe jaka będzie taka wyelegancona Praga…

  3. Mnie ta cukiernia uświadomiła, że w Warszawie podczas studiów zawsze brakowało mi pączków z nadzieniem z róży.:) Zmieniło się to, czy nadal można je dostać tylko w Tłusty Czwartek?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *