W SOBOTĘ

 

Spieszymy się do Śródmieścia, do szkoły francuskiego. Mijajmy po drodze kino Muranów, pod którym w najlepsze świętuje się kolejne jego urodziny.

Jest bodaj klaun na szczudłach i sporo ludzi, i baniek mydlanych. Stąd pierwsze zdjęcie zza szyby samochodu, ale udaje się uchwycić tylko mobilną burgerownię. Półgodzinna (!) jazda w poszukiwaniu wolnego miejsca parkingowego. To na pewno skutek  pięknej pogody i  przyjazdu do Warszawy kibiców na mecz Polska – Niemcy. Tak przynajmniej to sobie tłumaczymy. Jakie to szczęście w końcu ujrzeć wyjeżdżający samochód… Parkujemy w pobliżu placu Powstańców Warszawy. I po raz kolejny przecieramy oczy ze zdumienia patrząc na to co tam uczyniono. Tydzień temu widzieliśmy ulicę Świętokrzyską i również smutny to był widok, ale na niej donice przynajmniej są drewniane. Krótki spacer, a potem chwila w kawiarni w jednym z podwórzy w bramie. Obserwujemy Włochów, którzy długo czekają na klucze do wynajętego apartamentu. Z walizkami i kurtką puchową pod pachą… Warszawa bywa naprawdę zaskakująca! A potem koniec lekcji i odwozimy dzieci do babci na Pragę. I znowu kolejne zdjęcia zza szyby. Mijamy odnowiony Szpital Praski i cerkiew. I przyglądamy się okolicom Dworca Wileńskiego w nowej odsłonie tzn. oszpeconym plastikowymi, niebieskimi wiatami nad wejściami do metra. Bardzo krótki przystanek na ulicy Ząbkowskiej w celu zakupu bagietek, których, jak się okazuje, już nie ma. Stoimy tuż obok knajpy, która jako jedna z nielicznych dawno i na dobre zadomowiła się w tym miejscu. „W oparach absurdu”, choć jak widać na szybach lokalu menu jest dosyć oblatane, mało adsurdalne w każdym bądź razie.

DSCF3230

DSCF3244

DSCF3253

DSCF3282

DSCF3303

DSCF3307

DSCF3309

DSCF3310

  • facebook
  • twitter
  • instagram
  • rss

One thought on “W SOBOTĘ

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *