SZOPKA BOŻONARODZENIOWA

Ostatnie spacery, analiza świątecznych ozdób (tu i tu) oraz sprawy czysto okołoświąteczne spowodowały, że to co miało być wcześniej jest nieco później, jednak idealnie na Wigilię. Czyli szopka bożonarodzeniowa.

Zacznijmy może od tego jakie w ogóle znamy szopki. Przede wszystkim szopki krakowskie, ale także szopkę ruchomą w kościele kapucynów na ulicy Miodowej w Warszawie. My na zawsze zapamiętamy żywą szopkę na Żoliborzu w pierwsze nasze Święta Bożego Narodzenia tutaj. I długą do niej kolejkę.

A potem wreszcie wchodzimy do środka, zespół właśnie skończył kolędować i wokalistka robi sobie sesję fotograficzną nad kołyską. A potem pyta kogoś czy może teraz wyjąć Jezuska i włożyć swojego, syna w sensie. I chwilę później wyjmuje lalkę udającą Dzieciątko i pcha tam swego niewielkich rozmiarów potomka… A wracając do szopek to dawniej można było taki płaski karton nabyć, zazwyczaj w kolorze niebieskim, który po przyjściu do domu należało rozłożyć czy też w pewnych miejscach wypchnąć palcem, a może nawet obu tych czynności dokonać i szopka jako żywo mogła zagościć w naszych skromnych progach. No, a dzisiaj – jako, że świat na wyciągnięcie ręki jest po prostu to wszyscy słyszeli co nieco o tym, że szopka to bardzo istotny element Świąt Bożego Narodzenia na Południu Europy. Zdecydowanie ważniejszy niż u nas. Że tamte szopki są takie inne, że z wielu figurek się składają, że na jarmarkach bożonarodzeniowych nabyć je można, znaczy poszczególne do nich elementy, że różne sławne postacie mogą w takiej szopce być, jak choćby politycy czy światowej klasy gwiazdy futbolu. No i najważniejsze prawdopodobnie jest to, że w ustawianiu takiej szopki uczestniczą wszyscy członkowie rodziny, jak w Polsce w ubieraniu choinki. I dzisiaj zdjęcia takiej właśnie szopki z Południa Europy. Choć dzisiaj już polskiej, bo od czasu, gdy z Francji przybyła do Warszawy minęło może i ze 30 lat. I swoje tutaj przeżyła – trochę się obdrapała, drzewo jej się na dwa złamało, coś się pewnie zagubiło, przede wszystkim gołąbek z okienka stajenki, który jako jedyny z szopkowego ptactwa nadawał się do tego okienka. No i to wszystko przekłada się niestety na to, że ustawiamy ją sami, dzieci tylko patrzeć mogą, no może symbolicznie jakiś manewr wykonać. Powód tego braku zaangażowania dzieci jest też taki, że w razie gdyby, nie udamy się tak po prostu, jak gdyby nigdy nic na któryś z tych bożonarodzeniowych jarmarków w celu dokupienia wytłuczonych figurek, no tak to po prostu wygląda. A jeszcze kolejne powody są takie, że w warunkach warszawskich czy polskich jest jednak taka szopka dość niespotykana. I do tego jest ważna i symboliczna. Otrzymana od kogoś, kto pomagał w trudnych chwilach począwszy od czasów stanu wojennego. I tak oto ta szopka nadgryziona już nieco zębem czasu przechowywana jest starannie w papierzyskach przez cały rok, by potem przez te kilka dni znowu mogła nas zachwycać…

szopka bożonarodzeniowa szopka bożonarodzeniowa szopka bożonarodzeniowa szopka bożonarodzeniowa szopka bożonarodzeniowa szopka bożonarodzeniowa szopka bożonarodzeniowa szopka bożonarodzeniowa szopka bożonarodzeniowa szopka bożonarodzeniowa szopka bożonarodzeniowa szopka bożonarodzeniowa szopka bożonarodzeniowa szopka bożonarodzeniowa szopka bożonarodzeniowa szopka bożonarodzeniowa szopka bożónarodzeniowa szopka bożonarodzeniowa szopka bożonarodzeniowa
DSCF1861
szopka bożonarodzeniowa

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *