STARE GRZECHY MAJĄ DŁUGIE CIENIE

Od 26 grudnia na ekranach polskich kin można oglądać hiszpańską produkcję pt. Stare grzechy mają długie cienie. I zdecydowanie warto ją zobaczyć.

Rzecz dzieje się w roku 1980, czyli kilka lat po śmierci Franco. Po prawie czterdziestu latach dyktatury kraj jest nowy, ale to co stare ciągle ma się nieźle. Dwaj detektywi muszą rozwikłać zagadkę zaginięcia młodych dziewczyn. Sprawa jest tym trudniejsza, że każdy z nich reprezentuje inną hiszpańską rzeczywistość. Jeden z nich to zasłużony funkcjonariusz dawnego reżimu, drugi – odcinający się od tego co było dotychczas, przedstawiciel nowych czasów. Akcja dzieje się gdzieś na południu Hiszpanii w miejscu, z którego każdy chciałby uciec, niekiedy za wszelką cenę. To południe nie ma nic wspólnego ze słoneczną Andaluzją, białymi miasteczkami i radościami śródziemnomorskiego życia. Nie ma tu plaż ani morza, a jedynie rzeka, której kolor wody nie przynosi na myśl nic miłego i wszystko właściwie co się w filmie dzieje ma z rzeką związek – w niej znajdują się trupy czy też fragmenty ciał młodych dziewczyn, wokół niej ludzie uprawiają coś, czego zbiory zaczną się lada moment, wielu ludzi żyje z rzeki i łodzi, którymi oprócz ryb przewozi narkotyki, wokół niej znajdują się mokradła, na których tak łatwo o śmiertelny wypadek… Klimat mokradeł przywodzi na myśl filmy w stylu: Dotyk przeznaczenia czy Teksas – Pola śmierci. Historia opowiedziana w filmie nie jest może wyjątkowa, ale dobrze osadzona w tych specyficznych realiach, sprawnie poprowadzona, wciągająca i bardzo mroczna.

Film wyreżyserowany przez Alberto Rodrigueza, wyprodukowany w 2014 r. Zagrali w nim m.in. Raul Arevalo (Przelotni kochankowie, Granatowy prawie czarny) oraz Antonio de la Torre (Kuzyni, Wielka hiszpańska rodzina) oraz Jesus Castro i Jesus Carroza – obaj znani z 9 mil. Film zdobył 10 nagród Goya, na festiwalu w San Sebastian – Nagrodę Jury oraz Srebrną Muszlę. Jury doceniło film m.in. za zdjęcia, które rzeczywiście robią wrażenie. Może to właśnie nimi inspirowali się twórcy polskiego serialu Pakt, tak często fotografując Warszawę z lotu ptaka. Stare grzechy mają długie cienie w oryginale nosi tytuł „La isla minima” i jakkolwiek polski tytuł jak najbardziej odnosi się do filmowej rzeczywistości, to chyba jednak panowie czy też panie z Aurora Films trochę przesadzili.

Tak czy siak super, że Aurora Films sprowadziła ten film do Polski. Teraz pozostaje czekać na jeden z kolejnych zapowiedzianych przez tego dystrybutora tytułów – czarną komedię pt. Pycha. Tym razem produkcji francuskiej, ale z hiszpańskim jakże mocnym akcentem – Carmen Maurą  (Volver, Kobiety z 6. piętra) w jednej z głównych ról.

Zdjęcia pochodzą ze strony www.filmweb.pl

Isla Minima Una pelicula de Alberto Rodriguez Produccion Atipica 583532_1_1 stare grzechy mają długie cienie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *