SAMBA CZY JEDNAK DZIKIE HISTORIE

Samba to jeden z tytułów, który udało nam się zobaczyć tuż po jego wejściu na ekrany kin i śmiało można powiedzieć, że to film wart obejrzenia.

Nie licząc Samby w lutym w kinie byliśmy jeszcze trzykrotnie. Także wynik moim zdaniem wcale, wcale, a w dodatku trend ten zamierzamy kontynuować. Szczególnie, że wielkimi krokami zbliża się 15. Tydzień Kina Hiszpańskiego. No, ale nie samą Sambą czy też nie samym wielkim ekranem człowiek żyje. Poza tym przypomnieliśmy sobie kilka starych filmów, ale tylko tych z najwyższej półki.

Tamara i mężczyźni (Tamara Drewe) oglądany już kilkakrotnie i niewątpliwie jeszcze kilka seansów przed nami. Urodziwa odtwórczyni roli głównej Gemma Arterton, atrakcyjni, partnerujący jej mężczyźni w tym m.in. Dominic Cooper czy Luke Evans, angielska, wydawałoby się zapyziała, wiocha, niespełnieni pisarze, intrygi, zazdrość, romanse, zdrada małżeńska, w końcu tragedia. A w tle pewien chirurgicznie poprawiany nos. Tylko tyle i aż tyle, by zrobić całkiem niezłe kino.

Antidotum (L’Antidote) straszny staroć, oglądany w ramach kina familijnego. Dla fanów wspomnianego już Christiana Claviera oraz nieżyjącego już Jacquesa Villereta, niezapomnianego kosmity z Oxien w niezapomnianym Kapuśniaczku.

Kolacja dla palantów (Le dîner de cons) Strasznie stary, ale w dalszym ciągu bardzo zabawny. Znowu Jacques Villeret, który tym razem wystąpił w roli jednego z tytułowych palantów i trzeba przyznać, że wypadł bardzo przekonująco.

Mój najgorszy koszmar (Mon pire cauchemar) W rolach głównych jedna z ikon francuskiego kina Isabelle Huppert oraz Benoit Poelvoorde. Ona kieruje galerią sztuki, a on zazwyczaj nie robi nic, ewentualnie jest budowlańcem, który wyremontuje jej 200 m2 w centrum Paryża. Jest zabawnie, choć prezentowane tam  żarty nie pozwalają, póki co, na wykorzystanie wspomnianego filmu w ramach kina familijnego.

Wymarzony bachor (100% caschemire) Rozczarowanie, choć wcale nie liczyłam na wiele. W opisie, zgodnie z którym jest to groteska na chorobliwie wręcz zamożnych Paryżan czy w ogóle Francuzów. Nawet jeśli początkowo można sądzić, że tak faktycznie jest, to czas jakiś później zmienia się to zasadniczo. Małżeństwo, które z uwagi na zarabiane pieniądze i towarzystwo, wiedzie życie dość oderwane od rzeczywistości. Z uwagi na niemożność poczęcia potomka decyduje się na adopcję. Wybór pada na sierotę z Rosji, choć żadne z nich nie zna rosyjskiego. Gdyby nie ponad miarę szczęśliwe zakończenie filmu, z wieloma elementami kultury rosyjskiej w tym czerwoną gwiazdą na czele, może dałoby się znieść. W tej sytuacji jednak zdecydowanie odradzam.

Spódnice w górę (Sous les jupes des filles) Zwiastun wydał mi się dość zabawny, po zakupie płyty i obejrzeniu zdecydowanie mogę stwierdzić, że to wielkie szczęście, że nie udało mi się wybrać na to do kina. Straszne byle co, chwilami tylko zabawne.

Dzikie historie (Relatos salvajes). W przypadku tego filmu poczucie satysfakcji i potrzeba prowadzenia rozmów w temacie tego co się właśnie zobaczyło towarzyszy wychodzącym z kina. Może i Pedro Almodovar zapomniał jak robić dobre filmy, nadal potrafi jednak rozpoznać świetne kino i w ten czy inny sposób zaangażować się w nie. Niewątpliwie w kilku z opowiedzianych w filmie historii możemy odnaleźć siebie i otaczającą nas rzeczywistość. Zwiastun zachęca, ale jednocześnie wprowadza w błąd. Można bowiem odnieść wrażenie, że film jest komedią.

Oddychaj (Respire) Zobaczony w ramach my FrenchFilmFestival. Traktuje o tym, co dzieje się gdy poukładana, dość inteligentna dziewczyna spotka i zaduży się w bezczelnej intrygantce i kłamczusze. W tle trudna sytuacja rodzinna obu dziewczyn, choć każda w inny sposób, w innym stopniu. Wydaje się jednak, że nie tłumaczy niczego, albo przynajmniej tylko do pewnego stopnia. Można popatrzeć, choć zakończenie zdecydowanie przekombinowane.

Proszę pokazać język (Tirez la langue, mademoiselle) również w ramach my FrenchFilmFestival. Moim zdaniem nie jest to zbyt wybitne dzieło, takie niby romansidło. Dwóch braci prowadzących wspólnie praktykę lekarską zadurza się w mamie małej pacjentki. Ewentualnie z uwagi na Louise Borguoin.

Facet (nie)potrzebny od zaraz Przyjemny film z fajną muzyką. Zdecydowanie wart zobaczenia z uwagi przede wszystkim na fakt, że w głównej roli wystąpiła sama Warszawa. W szczególności zaś Żoliborz. Jest więc żoliborska kawiarnia, żoliborski park, żoliborskie wypasione mieszkania. Dla nas to była pozycja obowiązkowa.

Eastern boys Smutny, dołujący film, co najmniej część z jego bohaterów zaś odrażająca. Z filmu płynie jednak też pewna nadzieja i pociecha. Opowiada historię młodego Ukraińca, który wraz z bandą sobie podobnych uciekinierów z byłych republik radzieckich (choć chyba nie tylko) na dworcu w Paryżu wypatruje chętnych homoseksualistów. Pewnego dnia spotyka pewnego naiwnego Paryżanina i wciąga go w ruską intrygę. Generalnie to dobry film, a Francuzi nie zachłysnęli się Rosjanami i ich kulturą. Rosjanina czyli szefa bandy przedstawiając jako najbardziej odrażającą postać filmu. Nie dostał chyba żadnego Cezara, choć był nominowany w kilku kategoriach, ale zobaczyć można.

Pani z przedszkola. W radio, jako zajawkę muzyki z tego filmu, można usłyszeć jeden z dialogów. Jeżeli komuś się spodobał, powinien zobaczyć film. Poza zabawnymi dialogami, warto wspomnieć, że w filmie wystąpiła w plejada polskich gwiazd – Krystyna Janda, Agata Kulesza, Adam Woronowicz i Karolina Gruszka. Jednak Janda i Woronowicz absolutnie nie mają konkurencji. Naprawdę można się pośmiać.

Czas na miłość (About time) Po przeczytaniu opisu dystrybutora należało raczej sobie odpuścić. Ale jednak obejrzałam i, jakkolwiek muszę stwierdzić stanowczo, że jest zdecydowanie zbyt długi to w sumie jest całkiem, całkiem. Jak do tego dorzucimy Billa Naghy’ego oraz ewentualnie Toma Hollandera, dom w Kornwalii i dobrą muzykę w tym kawałek Nicka Cave’a to zdecydowanie warto.

Grand Budapest Hotel (The Grand Budapest Hotel) to kawał naprawdę dobrego kina. Bardzo klimatyczny. Podobno kręcony także w Polsce. Szkoda, że Ida Pawła Pawlikowskiego właśnie z nim nie przegrała walki o Cezara. Filmu Xaviera Dolana, który dostał wspomnianą nagrodę nie widziałam, ale widziałam kilka wcześniejszych. Do tej pory dominowała tu zasada, że jak film nuży, jest trudny do zniesienia i chcemy zakończyć tę mękę to mamy do czynienia z dziełem ambitnym.

Bogowie Dawno nie oglądałam tak dobrego i wciągającego polskiego filmu. Choć mówi o sprawach najważniejszych i w dodatku o chorej, okrutnej rzeczywistości to jednak sporo tam śmiechu i nadziei. Na sukces tego filmu ma oczywiście wpływ przede wszystkim osoba wybitnego polskiego kardiochirurga prof. Zbigniewa Religi, a przede wszystkim człowieka niezmordowanego w dążeniu do celu. Tomasz Kot w roli wspomnianego wypadł fantastycznie. Koniecznie trzeba zobaczyć. Sześć Orłów zasłużonych.

Samba Film znanego wszystkim z „Nietykalnych” duetu Olivier Nakache i Eric Toledano. Jeśli ktoś w związku z tym spodziewa się zobaczyć drugich „Nietykalnych” to się rozczaruje. Bo to nie jest jednak kino tego kalibru. Film opowiada historię nielegalnego imigranta, który mieszka we Francji od 10 lat i choć jest porządnym człowiekiem, i ciężko pracuje grozi mu wydalenie z terytorium Francji. W tych okolicznościach spotyka zamożną Francuzkę także nieco pogubioną w rzeczywistości, choć ze skrajnie innych przyczyn. Ciężkie życie nielegalnego imigranta (tego i wielu innych) pokazane z wyczuciem, odrobinę zabawnie, bez tuszowania rzeczywistości.

Głupich nie sieją (A farewell to fools)W takich „dziełach” obecnie możemy zobaczyć wielką gwiazdę kina francuskiego, a niebawem pewnie i rosyjskiego Gerarda Depardieu. Jeśli ktoś szanuje swój czas nie powinien zawracać sobie głowy.

Asteriks i Obeliks. Osiedle bogów. Całe kino nasze. No prawie. Nas czworo plus jeszcze jedna osoba. Na ekranie „Asteriks i Obelix. Osiedle bogów”. Czterolatka odrobinę się nudziła, ale jej jedenastoletni brat oraz rodzice bawili się świetnie. Rodzice nawet lepiej niż to początkowo zakładali. Arkadiusz Jakubik i Piotr Adamczyk zabrzmieli świetnie. Warto.

Wielkie piękno (La grande bellezza) Zwiastun tego filmu zupełnie mnie nie przekonał. Uznałam, że film będzie kompletnie oderwany od rzeczywistości. Gdy na jednym z posiadanych przeze mnie kanałów filmowych zapodano owo dzieło zszokowałam się. Wbrew temu co sądziłam, film przedstawia świat tak bardzo oderwany od rzeczywistości jaki on dokładnie jest. I to mnie w nim szczerze powiedziawszy zachwyciło, do tego jeszcze piękne miasto, piękne wnętrza, świetna muzyka. Mogę szczerze polecić.

Kobiety z 6. piętra (Les Femmes du 6ème étage) Absolutny hit. Film zabawny, inteligentny, subtelny. Akcja dzieje się w Paryżu i przez chwilę w Hiszpanii, opowiada historię kilku hiszpańskich pokojówek na służbie u zamożnych Francuzów. Oglądany już wiele razy i za każdym wywołujący fantastyczne emocje. Mój ulubiony francuski aktor Fabrice Luchini w nieocenionej głównej roli męskiej, a do tego jedna z moich ulubionych francuskich aktorek Sandrine Kiberlain. Na marginesie wspomnę, że film można lub lada moment będzie można zobaczyć na alekino.

Odpowiadając na pytanie zawarte w tytule – zdecydowanie Dzikie historie. A zaraz potem Wielkie piękno i Samba, z tych starszych zaś Kobiety z 6. piętra.

Zdjęcie: http://medias.myfrenchfilmfestival.com/medias/29/255/130845/presse/samba-materia%C5%82y-prasowe-francuski.pdf

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *