PALS – W SAM RAZ NA JEDEN DZIEŃ

Pals to jedno z wielu pięknych miasteczek, którymi może pochwalić się Katalonia. Znane jest ono niewątpliwie szerszej publiczności niż wspomniana wcześniej Calella de Palafrugell. W każdym bądź razie będąc tam można usłyszeć język polski i co warto dodać, nie tylko z ust Polaków.

Odwiedzenie miasteczka to idealny pomysł dla tych, którzy poza leżeniem na plaży, najpiękniejszej choćby, mają jeszcze ambicje czy ochotę po prostu na zobaczenie czegoś więcej. A choć jest ono niewielkie to jednak niewątpliwie jest tam na co popatrzeć.

Dla nas pomysł ten powstał podczas pobytu we wspomnianej już Calella de Palafrugell, skąd dojechaliśmy autobusem. Do Pals z Calella de Palafrugell jest 14 km, z Girony – 40 km, z Barcelony – 130, także zawsze blisko.

Pals to średniowieczne miasteczko i radość z bycia w nim polega głównie na nacieszeniu oczu i innych ewentualnie zmysłów podczas spacerowania jego wąskimi, brukowanymi uliczkami, wśród kamiennych domów. Historyczna część miasta usytuowana jest na wzgórzu. To co warto zobaczyć na miejscu to m.in.: Torre de les Hores czyli wieża zwana wieżą godzin będąca pozostałością romańskiego zamku, kościół Sant Pere, muzeum mieszczące się w Ca La Pruna, groby wizygockie w Calle Mayor. Zwiedzanie można zakończyć spacerem, choć ponoć długi to będzie spacer, na plażę platja de Pals czyli jedną z najdłuższych na tamtejszym wybrzeżu, ok 4 km, bądź na najstarsze na Costa Brava pole golfowe, gdyby ktoś akurat gadżety do golfa ze sobą posiadał. Sklepiki z pamiątkami oferują spory wybór ceramiki, warto zatem nabyć coś, jak choćby miskę na oliwki, względnie jaszczurkę.

Punkt informacji turystycznej znajduje się przy Plaza Mayor. Zainteresowanych bardziej szczegółowymi informacjami odsyłam tu oraz tu.

Pod koniec naszego pobytu w Pals pani w jednym ze sklepów z pamiątkami nie potrafi uporać się ze swoją ciekawością, a może nie do końca jest pewna swojej oceny. Gdy okazuje się, że jesteśmy Polakami sprawia wrażenie, że kamień spadł jej z serca. Wspomina swój pobyt w Krakowie, w którym jak się okazuje mieszkała wówczas jej przyjaciółka Bożena i z pewnym trudem, ale jednak wymawia jej imię oraz kilka słów po polsku. Wychodzimy usatysfakcjonowani rozmową i zakupami. Jakiś czas później okazuje się jednak, że zamiast kafli z numerem nowego mieszkania nabyliśmy kafle z numerem ulicy. Trudno stwierdzić co ten zamęt wywołało czy ta miła sytuacja w sklepie czy też radość z powodu tego, że kafle zawisną w żoliborskim mieszkaniu. Tak czy siak ładnie na ścianie wyglądają i od razu na myśl przywodzą średniowieczne katalońskie Pals i jedną z jego sympatycznych mieszkanek.

pals pals pals pals groby wizygockie pals pals pals pamiątki czekolada pals pals pals wieża pals zamek pals pals

 

8 thoughts on “PALS – W SAM RAZ NA JEDEN DZIEŃ

  1. Przecudowne te zdjęcia. Uwielbiam miasteczka w takim klimacie, kamienne domy i te kwiaty, które dodają temu wszystkiemu życia i romantyzmu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *