OLVERA CZYLI ANDALUZJA W PIGUŁCE

Olvera to był pomysł na krótki postój i kawę z pięknym widokiem. Choć nie udało nam się tam napić kawy to miasteczko zrobiło na nas ogromne wrażenie.

Olvera wydała nam się Andaluzją w pigułce. Choć byliśmy tam bardzo krótko na zdjęciach, które tam zrobiliśmy znajduje się wiele z tego co utożsamia się z Andaluzją właśnie.

Olvera to miasteczko, po drodze z Malagi do Arcos de la Frontera. Wiedzieliśmy, że jest piękne i warte odwiedzenia, ale to co zobaczyliśmy po dotarciu do niej przekroczyło nasze najśmielsze oczekiwania. Białe miasteczko na górskim szczycie z górującym nad nim kościołem. Trzeba sobie jednak powiedzieć jasno, że Olvera to był pierwszy punkt naszej wyczekiwanej podróży do Andaluzji i jednocześnie powrotu do niej po latach i prawdopodobnie reagowaliśmy na nią maksymalnie optymistycznie.

Olvera

Po wyjściu z samochodu zwróciliśmy uwagę na plakaty, którymi obklejone było miasteczko.  Widniał na nich charakterystyczny  wizerunek Matki Boskiej. Podczas spaceru widzieliśmy jeszcze kilka przedstawiających Maryję i Chrystusa większość z nich wykonana z kafli.

Olvera

Od razu po przyjeździe natknęliśmy się na miejscowy bar, który miał niesamowity klimat. Jego wnętrze, choć nie było zbytnio wyszukane zdobiły azulejos. Choć była pora sjesty i Olvera wydawała się uśpiona to jednak wokół tego miejsca oraz w jego wnętrzu cały czas panował spory ruch.

Olvera bar Olvera bar

Kierując się w stronę kościoła natknęliśmy się na ludzi, którzy po miasteczku poruszali się konno. I ten widok, tu chyba niezbyt zaskakujący, dla nas był jednak dosyć egzotyczny.

Olvera

Kilka minut później zachwycaliśmy się wręcz pocztówkowym widoczkiem z Andaluzji . Chodzi o białą ścianę i zawieszone na niej gęsto ceramiczne doniczki z kwiatkami.

Następny w kolejności był kościół, a może przede wszystkim widok, jaki się spod niego roztaczał na góry oraz dachy tamtejszych domów.

Olvera kościół Olvera

Naszą uwagę przykuwały i jednocześnie budziły zachwyt dość licznie tam występujące drzewka cytrynowe i pomarańczowe.

Olvera konie jazda konna

Z podobnym zachwytem patrzyliśmy też na typowe wąskie i strome uliczki.

Olvera Olvera uliczka

I kwestia ostatnia, nieco jakby mniej andaluzyjska, a zdecydowanie bardziej hiszpańska. Tuż przed kościołem przy jednym z domów zobaczyliśmy ślicznego pieska. Nic takiego szczególnego, gdyby nie fakt, że ów zwierz miał na szyi obrożę w narodowych barwach Hiszpanii. (O gadżetach z flagą Katalonii już było tutaj).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *