LAURENT LAFITTE x4 CZYLI FILMOWE PODSUMOWANIE STYCZNIA

W styczniowe wieczory udało nam się obejrzeć coś koło 20 filmów. W kilku z nich pojawił się polski wątek – tym bardziej zasługują na parę choćby słów. Zaś Laurent Lafitte to francuski aktor, którego mogliśmy oglądać w kilku styczniowych tytułach, i to zarówno w tych nic niewartych jak i w tych całkiem niezłych.

Klub żałobnika (tristesse club) – obejrzany w ramach my French Film Festiwal. W rolach głównych Laurent Lafitte i Ludivine Sagnier. Trochę taka popaprana historia, którą na portalach filmowych określa się jako dramat i jednocześnie komedię. Dwaj bracia zamożny, nieśmiały, samotnik Bruno i niemiejący grosza przy duszy, oszukany przez życie Leon spotykają się choć żaden z nich nie ma na to ochoty. Przyczyną spotkania jest zaś śmierć czy też zaginięcie ojca obwinianego przez obu, z tymże przez każdego o co innego oraz telefon pewnej bardzo tajemniczej pani. Całkiem dobrze się to oglądało.

Gazele (les gazelles) – obejrzany w ramach my French Film Festival. Trochę zabawny, raczej na piątkowy niezbyt uważny wieczór przed telewizorem. Ale uwaga – silnie rozbudowany polski wątek. Jest drink „teraz Polska”, jest robotnik Janusz, który okazuje się później być porządnym robotnikiem oraz porządnym człowiekiem, koledzy Janusza i litry bimbru przywiezionego z Łodzi, który francuskie singielki nazywają domową wódką, a który potem jakże chętnie spożywają.

Miejsce na ziemi (une place sur la terre) – jeszcze jeden film obejrzany w ramach my French Film Festival. Opowieść o fotografie samotniku, którego jedynym przyjacielem jest pewien mieszkający po sąsiedzku siedmiolatek, zaś jedyne co go w życiu fascynuje to tajemnicza sąsiadka, którą podgląda przez okno i namiętnie fotografuje. Historia dość przewidywalna, ale warto obejrzeć. W roli głównej Benoit Poelvoorde. W roli akcentu polskiego, choć pewnie nie z punktu widzenia Francuzów, Szopen i jego muzyka.

Lulu obnażona (Lulu, femme nue) z udziałem Karin Viard i jeszcze kilku dość znanych francuskojęzycznych aktorów. W tym Philippe Rebbot czyli jednego z braci w bardzo przyjemnym filmie Wesele w Mendozie (Mariage à Mendoza), który obejrzeliśmy przy okazji zeszłorocznego my French Film Festival. Lulu obnażona to ciepła historia o pani w wieku średnim rozczarowanej przynajmniej po części dotychczasowym życiem, która na chwilę rzuca to wszystko czyli dzieci i męża, i próbuje życia zupełnie innego od dotychczasowego. Dodatkowo zasadnicza część filmu dzieje się w nadmorskiej scenerii. Generalnie na tak.

W nieznane lub Bettie wyrusza w drogę (Elle s’en va) Nieprzemijająca uroda Catherine Deneuve i urzekające piękno bretońskich miasteczek. Główna bohaterka na skutek kolejnych problemów pozostawia swoje codzienne życie i wyrusza w podróż po Bretanii. Chwilami ta podróż nużąca, ale można popatrzeć. Na tak.

Piękne dni (les beaux jours) Raczej wymęczony i nawet nadmorskie okoliczności nie były w stanie tego zmienić. Historia romansu emerytowanej dentystki, w tej roli tym razem blond Fanny Ardant, z nauczycielem informatyki w klubie dla emerytów. Na nie, no chyba, że dla samego faktu zobaczenia wcielającego się we wspomnianego nauczyciela Laurenta Lafitte’a z wąsem i w dżinsowej kurtce z futerkowym kołnierzem.

9 miesięcy później (9 mois ferme) Dla mnie jeden z lepszych filmów obejrzanych w styczniu. Z udziałem Sandrine Kiberlain oraz Alberta Dupontela, który spełnił też rolę scenarzysty i reżysera. I to dla mnie było wystarczającym zapewnieniem, że to będzie inteligentne i zabawne kino. Nadzieje spełnione w 100%, zdecydowanie będzie oglądany jeszcze wielokrotnie. Opowieść o samotnej, inteligentnej i pracowitej pani sędzi, która robi błyskotliwą karierę w wymiarze sprawiedliwości, i której każdy dzień wypełnia tępienie przestępców. Aż do dnia, gdy w jej życiu pojawia się nieplanowana i niechciana ciąża, a której sprawcą jest niewiadomo kto.

Mała królowa (La petite reine) czyli pewnej kolarki zmagania z dopingiem.  Szkoda czasu. Choć kilka pierwszych minut sprawia wrażenie, że może warto.

Nieobliczalni (De l’autre côté du périph) Laurent Lafitte po raz kolejny. Wydaje mi się, że popularność tego wątpliwego dzieła spowodowana była raczej ogromnym sukcesem Nietykalnych (Intouchables) i Omara Sy. Szczęśliwie nie udało mi się pójść na to do kina. Szkoda czasu.

Wkręceni Kolejna mało wybitna rola Piotra Adamczyka, żenujący Bartosz Opania, kilka zabawnych dialogów, ale większość niestety drętwa. Plus za ładnie pokazany Zamość.

Chce się żyć Dla mnie potwornie dołująca historia.

Sprawa dla dwojga (Je fais le mort…) Po raz kolejny, bo po raz pierwszy obejrzany niedawno w warszawskim kinie Kultura. Perypetie aktora, którego nikt nie chce zatrudnić. Ostatecznie miła pani w pośredniaku znajduje mu jednak pracę – zagra zwłoki w sądowej rekonstrukcji zdarzeń. A wszystko to w cudownie zaśnieżonym górskim kurorcie. Film jest klimatyczny i zabawny, w dodatku wielbiciele twórczości Agaty Christie będą mogli rozwiązać kryminalną zagadkę.

Na szczególną uwagę zasługuje seria dokumentalna Portrety wojenne. Serial ten miał swoją premierę w telewizji publicznej gdzieś jesienią ubiegłego roku. Od razu obejrzeliśmy odcinek poświęcony Józefowi Beckowi, reszta z powodu przewlekłego braku czasu czekała do momentu, w którym zrozumieliśmy, że koniec dekodera jest bliski, a wraz z nim koniec wszystkich znajdujących się na jego  dysku filmów. Seria obejmuje 5 odcinków czyli 5 historii wojennych, której bohaterami są wybitne postaci – polscy patrioci, odważni, bezkompromisowi, niepokorni, niegodzący się na zastaną rzeczywistość…  Wśród ww. znaleźli się: Bronisław Hellwig ps. Bruno, żołnierz „Parasola”, świetny kierowca biorący udział w wielu akcjach bojowych w okupowanej Warszawie, m.in. w zamachu na Franza Kutscherę. Kolejny to Jan Zumbach as polskiego lotnictwa, dowódca dywizjonu 303, człowiek, którego życie traciło sens bez dużej dawki adrenaliny. Jan Grudziński dowódca ORP Orzeł, który 17 września 1939 r. dowodził ucieczką ORP Orzeł z internowania w Talinie i, który okręt pozbawiony map i przyrządów nawigacyjnych doprowadził aż do szkockiego wybrzeża. Zdzisław Pacak-Kuźmirski oficer, który zorganizował skuteczną ucieczkę z Oflagu II C Woldenberg. Bohaterem odcinka kończącego serię jest ostatni Minister Spraw Zagranicznych Drugiej Rzeczypospolitej Józef Beck i jego losy po internowaniu w Rumunii. W „Portretach wojennych” przedstawiono historie szczególnych ludzi w szczególnych czasach. Cała seria jest bardzo ciekawa i zrealizowana w nowatorski sposób – aktorzy w komiksowej scenografii, zdjęcia i nagrania archiwalne, wypowiedzi żyjących współcześnie ludzi – ekspertów, naukowców, członków rodziny. W mojej ocenie fantastyczna historia Jana Zumbacha i wyjątkowo tragiczna historia Józefa Becka najbardziej zapadają w pamięć.

Moje typy w styczniu to na pewno dokumentalna seria Portrety wojenne oraz 9 miesięcy później i Albatros, o którym mowa będzie w drugiej części zestawienia. Na marginesie polecam film, który obejrzałam w grudniu, a który wart jest uwagi Medianeras. Dwoje samotnych ludzi w Buenos Aires.

Zdjęcia:http://www.myfrenchfilmfestival.com/pl/,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *