JASTARNIA NAJLEPSZA NA DŁUGI WEEKEND

Spędzanie wolnego czasu nad morzem nie zawsze było dla nas takie oczywiste. Skąd wziął się na to pomysł nie pamiętam, ale chwalę dzień, w którym się narodził.

Także nie do końca świadoma jestem tego dlaczego wybór padł akurat na Jastarnię, sądzę jednak, że względy finansowe grały pierwsze skrzypce.

Tak czy siak, od pierwszego razu w Jastarni minęło już 9 lat. Jeździmy tam właściwie co roku. Zazwyczaj na jakiś przedłużony weekend majowy lub czerwcowy. Ale dwa razy spędziliśmy tam też tydzień urlopu w lipcu lub sierpniu.

Nie odkryję Ameryki mówiąc, że Półwysep Helski jest obłędny – poza Jastarnią jeszcze Jurata, tyle, że ta jest strasznie droga. A poza Półwyspem jeszcze Sopot, który przez ostatnie dwa lata był fantastycznym pomysłem na spędzenie ferii zimowych. Skoro już mowa o polskim morzu to wyczerpię temat mówiąc, że byliśmy raz w Krynicy Morskiej oraz Ustce, ale nie planujemy tego powtarzać.

Kiedy dwa lata temu pojechaliśmy do Jastarni na czerwcowy długi weekend dotarliśmy w Boże Ciało, ale już po procesji. Miasteczko było jeszcze udekorowane. Uznaliśmy wtedy, że może ciekawie byłoby zobaczyć taką procesję. W tym roku do ostatniej chwili zastanawialiśmy się nad tym czy długi weekend przedłużyć jeszcze bardziej i jechać już w środę. Prognozy pogody oglądaliśmy już na dwa tygodnie przed. Trzeba szczerze przyznać, że zmieniały się zasadniczo, a wraz z  nimi nasze plany. Ostatecznie uznaliśmy, że pogoda na pewno będzie piękna, a gdyby nawet nie to i tak warto spędzić tam więcej czasu. Bo są takie rzeczy, które w Jastarni lubimy robić i te kilka dni nawet z niepogodą nie wpłynie negatywnie na nasze postrzeganie miasteczka.W Boże Ciało zobaczyliśmy procesję i rzeczywiście było warto. Chyba przede wszystkim z uwagi na piękne stroje kaszubskie i regionalne chorągwie.Poza tym jedliśmy pyszne ciasto drożdżowe. Akurat w tym roku testowaliśmy jakieś inne niż dotychczas, ale piekarnia w której jeszcze rok temu je kupowaliśmy każdego ranka była dosłownie oblężona. Jedenastoletni syn, który rano kilka minut po 9 stał w kolejce do niej, zasłyszał jak stojące w niej panie podsumowały „Kolejki jak w Warszawie”… Nawiasem mówiąc, jedyne pieczywo jakie o tak wczesnej porze udało mu się kupić to pakowany w folię krojony biały chleb. Chodziliśmy na plażę i cieszyliśmy się słońcem, piaskiem i morzem. I spędziliśmy tam długie godziny, bo pogoda naprawdę dopisała. Konsumowaliśmy dorsze zakupione w porcie, w sumie 5 dorszy (choć na zdjęciu tylko 4 ta piąta podczas fotografowania była już bez głowy) za 15 zł!!! Byliśmy w popularnej smażalni. Wieczorami spacerowaliśmy zajadając gofry typowe dla nadmorskich kurortów oraz lody świderki. Tuż przed odjazdem, gdy nabyliśmy już ulubione rybne przystawki (w tym koniecznie pulpety z dorsza) udało nam się zjeść coś bez czego wyjazd do Jastarni nie byłby do końca udany. Śledzie w śmietanie z ziemniakami w mundurkach w jednej z najbardziej obleganych tamtejszych knajp tj. Werandzie. Muszę jednak stwierdzić, że kiedyś Weranda prezentowała się bardzo klimatycznie już na zewnątrz, obecnie została zmodernizowana i przypomina raczej pawilon handlowy a nie nastrojową knajpę. Ale śledzie jak zawsze pyszne. Dla nas Jastarnia jest zawsze super i nawet tegoroczny z niej powrót trwający 8 godzin i 15 minut (z czterolatką w samochodzie!!!) tego nie zmieni.

DSC_0056 DSC_0025 DSC_0012 DSC_0177 DSC_0184

Jastarnia Jastarnia Jastarnia Jastarnia Jastarnia Jastarnia Jastarnia Jastarnia Jastarnia

Jastarnia DSC_0001 DSC_0089 Jastarnia śledzie w śmietanie

Jastarnia

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *