JAK ZOSTAĆ BASKIEM – 15. TYDZIEŃ KINA HISZPAŃSKIEGO

Tak generalnie to uwielbiam kino. I każdego dnia staram się znaleźć choć chwilę, żeby coś pooglądać. Wyjście do kina to już wręcz święto prawie.

Kiedy więc oficjalnie odtrąbiono możliwość zakupu biletów na 15. Tydzień Kina Hiszpańskiego zdecydowaliśmy się bardzo szybko, a i tak w momencie ich zakupu w kinie Muranów na film otwarcia czyli Jak zostać Baskiem, zostały już tylko trzy. Ufff, zdążyliśmy.

Nie wiem czy wcześniej kiedykolwiek byłam na jakimś filmie w ramach wspomnianej imprezy. Wszak wyjście do kina przy dwójce dzieci jest dużym osiągnięciem, nie wspominając o kilku seansach w ramach trwającego tydzień festiwalu…

Zdecydowaliśmy się na pięć tytułów Jak zostać Baskiem, „Blue Lips”, „Carmina i amen”, „9 mil” oraz „Ludzie i miejsca”. Myśleliśmy jeszcze o kilku innych, ale nijak nie dało rady. Żal bardzo „Ismaela” czyli drugiego festiwalowego filmu z Sergi’m Lopez’em. Choć przyznaję, że zwiastun nie jest zbyt przekonujący. Natomiast „Z wielką hiszpańską rodziną” to tragedia po prostu, że nie uda się go zobaczyć.

Wracając do Jak zostać Baskiem. Zachwycił mnie. Po zobaczeniu zwiastuna nie spodziewałam się niczego na szczególnie wysokim poziomie. Raczej uważałam, że idę na kolejną średniej jakości kopię (no dobra – ta włoska nie była średnia tylko raczej beznadziejna) „Jeszcze dalej niż Północ”, ewentualnie po prostu średnią komedię, jakich wiele.

Tymczasem Jak zostać Baskiem to nie jest film jakich wiele, to jest film inteligentny i przezabawny. Jak na komedię romantyczną, jak się go określa, reprezentuje zdecydowanie wysoki poziom. Przy czym historia miłosna to tylko pretekst, bo Jak zostać Baskiem to film o stereotypach na temat Basków właśnie oraz Andaluzyjczyków. Na marginesie warto wspomnieć, że autorami scenariusza są dwaj Baskowie. O tym przeczytałam na blogu Moniki Mazur, która jest autorką polskiego tłumaczenia filmu. W temacie tłumaczenia to może jeszcze tylko tyle, że pomysł na ten piękny polski pawilon na Expo – no po prostu fantastyczny. A skoro mowa tu o polskich akcentach to może jeszcze warto wspomnieć o firmie, która wyprodukowała to arcydzieło i jej bardzo polsko brzmiącej nazwie „Kowalski Films”.

Podsumowując. Nie dość, że film fantastyczny to i atmosfera wyjątkowa. W holu kina mnóstwo ludzi, wielu z nich w dodatku mówiących po hiszpańsku, przed projekcją kilka zdań wygłosił ambasador Hiszpanii, a po projekcji, jeśli ktoś dysponował chwilą czasu, można było zdecydować się na kieliszek wina i przekąski, tapas znaczy.

Zdjęcie ze strony: http://www.novela.pl/tag/jak-zostac-baskiem/

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *