INNE ATRAKCJE BARCELONY…

Z różnych względów zdecydowaliśmy się na to, by w październiku udać się do Hiszpanii. Wśród nich niewątpliwie była chęć przedłużenia lata. Tak się złożyło, że podczas naszego pobytu w połowie października w Katalonii było 25 stopni. W Polsce tymczasem w pewnej chwili zrobiło się naprawdę zimno i gdzieniegdzie nawet padał śnieg. Odrobinę nierealne było, gdy w internecie widzieliśmy zdjęcia przysypanych śniegiem polskich miasteczek, a w tym samym czasie spacerowaliśmy o 2500 km od Warszawy w krótkich rękawkach z gołymi stopami. O kąpieli w morzu nawet nie wspominam! Czyli tak naprawdę nie tyle przedłużyliśmy lato, ile na chwilę uciekliśmy przed zimą.

Wylądowaliśmy w Barcelonie w środku nocy. Wypożyczyliśmy samochód, a potem udaliśmy się do hostelu, w którym mieliśmy zarezerwowany pokój. Hostel jest naprawdę wart polecenia. Pokój nowoczesny, czysty, z wielkim tarasem. Swobodnie można byłoby zatrzymać się tam na jakiś nieco dłuższy czas. Okolica też wydawała się całkiem przyjemna, ale nie znam Barcelony i mówię tylko o moich wrażeniach z dość krótkiego jednak pobytu. A tych wrażeń, jak na ten krótki czas, w Barcelonie było w sumie sporo. Te inne atrakcje Barcelony to przede wszystkim zholowany samochód. I tu taka sugestia, że parkując nawet w nocy warto pofatygować się do znaku i zorientować co i jak, a nie tylko sugerować tym, że wokół jest zaparkowanych mnóstwo samochodów. Jak się okazało te samochody prawdopodobnie odjechały przed godziną 7 rano. Koszt odebrania samochodu z parkingu, na który został zabrany to 180 euro, czyli całkiem sporo jednak. A na pociechę tylko to, że na chwilę można było poczuć się jak jeden z bohaterów Damiana Szifrona w Dzikich historiach. No i jeszcze z tych emocji z Barcelony to może to, że podczas powrotu ze wspomnianego parkingu okazało się, że jedno koło ma flaka.

Po tych „atrakcjach” należało pocieszyć się nieco przez posilenie. Śniadanie w jednej z tamtejszych knajpek było pyszne. Zachwycaliśmy się tymi smakami nie myśląc przez chwilę o wspomnianych przygodach. Ale żeby nie było, jednym z plusów wspomnianej kawiarenki było to, że znajdowała się tuż obok miejsca, w którym kierowca zmieniał koło.

Po wymianie koła i zjedzeniu śniadania mogliśmy ruszyć w dalszą drogę czyli do Palamos. Skąd z kolei udaliśmy się na kilka chwil do La Bisbal d’Emporda i Begur.

inne atrakcje barcelony

2 thoughts on “INNE ATRAKCJE BARCELONY…

  1. Bardzo lubię w Barcelonie takie miejscowe targi- zapachy i widok tych wszystkich świeżych owoców i warzyw, często misternie poukładanych na stoiskach, są niesamowite!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *