HISZPAŃSKICH POZDROWIEŃ CZ. II

I przyszła niedziela i czas na pożegnanie z Madrytem. Jednak jeszcze przed odjazdem zdążyliśmy zakosztować co nieco. Tak więc byliśmy na słynnym targu el Rastro.

A żeby tam dojść szliśmy ulicami, na których widać było, że wielu mieszkańców Madrytu świętowało poprzedniego wieczora zwycięstwo Realu Madryt nad Barceloną. Targ zrobił wrażenie. Ogromna ilość straganów i niewyobrażalna wręcz ilość ludzi. Na pewno temat na nowy wpis. A potem przypadkiem zajrzeliśmy do miejsca Casa Amadeo Los Caracoles. I skosztowaliśmy ślimaków tym razem jednak gotowanych z chorizo w wielkim garze… Dziś tylko jedno zdjęcie z tego ciekawego miejsca. A potem jeszcze ok godz. 13 hiszpańskie śniadanie. Hiszpańskie z uwagi zarówno na to co jedliśmy, jak i na to, o której godzinie. Bardzo fajna taberna Mas Corazon, także warta kilku słów więcej. I wszystkie stoliki w niej zajęte i sporo oczekujących z nadzieją na wolny stolik. A zamówienia, maksymalnie monotonne – kawa, wino, piwo, tosty (fantastyczne) i tapasy. Nie no, jedna anglojęzyczna „dziwaczka” zamawia herbatę… A potem już tylko nerwowe oczekiwanie jakiż to tapas teraz jest w obiegu… Jeszcze tylko oddać klucze do mieszkania i wyruszyć do Toledo.

Madryt mecz Barcelona -Real Madryt Madryt metro Tirso de Molina Madryt el Rastro Madryt el Rastro uliczni grajkowie Madryt el Rastro stragan Madryt ślimaki piwo Casa Amadeo Los CaracolesMadryt ulica

2 thoughts on “HISZPAŃSKICH POZDROWIEŃ CZ. II

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *