ZA JAKIE GRZECHY DOBRY BOŻE?

Kto już we wtorek ośmiela się myśleć o weekendzie i czynić związane z nim plany, niezależnie w dodatku od tego czy myśli o tym bardziej niż w poniedziałek czy też trochę mniej, powinien rozważyć następującą propozycję. Za jakie grzechy dobry Boże.

Francuska komedia przedstawiana przez producentów i dystrybutorów jako coś, co zachwyciło wielu. Także i my mieliśmy ją w planie, choć bez nadziei na jakieś dobre kino. Generalnie jednak uważamy, że kino europejskie jest zdecydowanie lepsze od amerykańskiego. A filmy francuskie oglądamy dość często. Jednak to oczywiste, że i Francuzi potrafią wyprodukować coś naprawdę dennego. Inna kwestia to to, że nawet dno w ich wykonaniu zazwyczaj jest chociaż wizualnie atrakcyjne, prezentuje bowiem to co Francja i Francuzi mają pięknego do zaoferowania. Wróćmy jednak do meritum – Za jakie grzechy dobry Boże, bo taki tytuł nosi wspomniany film. Wprawne oko zerkając na plakat reklamowy natychmiast wychwyci jedną z gwiazd francuskiego, no może nie kina, ale komedii zdecydowanie tak. Panie i panowie – Christan Clavier we własnej osobie. Niezapomniany giermek Nicpoń Jacquouille, względnie Jacquoille Paskuda z filmu Goście, goście oraz jego kontynuacji. No i oczywiście jeszcze wielu, wielu innych, tych bardziej i tych mniej znanych. Choć nie sposób nie zauważyć, że od czasu tego wielkiego przeboju zmienił się ów gwiazdor nieco i to raczej nie tylko na potrzeby najnowszej produkcji. Tak więc pomysł, żeby zobaczyć Za jakie grzechy dobry Boże istniał już od jakiegoś czasu. Dodatkową zachętę do obejrzenia go stanowił udział wymienionego aktora, zapewnienie znajomej, że naprawdę jest się z czego pośmiać oraz fakt, że nasze dzieci spędzały część niedzieli w innym niż nasze towarzystwie. No może jeszcze dodatkowo to, że film grany jest w kinach studyjnych oraz to, że w jednym z nich mamy możliwość zakupu biletów ze zniżką, co dało seans w niedzielne popołudnie w cenie 13 zł za bilet. Po obejrzeniu z czystym sumieniem można stwierdzić, że warto wybrać się do kina. Za jakie grzechy dobry Boże jest zabawny, choć trochę po bandzie, bo śmiejemy się z narodowości, rasy i wyznania. Nabijamy się zatem z żółtych, Arabów, Żydów, czarnych oraz… białych. Wynika z niego, że nie tylko biali mają uprzedzenia do wszystkich wyżej wspomnianych, ale także i oni wszyscy mają swoje. Generalnie niezależnie od narodowości, rasy i wyznania ulegamy pewnym stereotypom. Potwierdza się zatem teza postawiona przez jednego z bohaterów filmu, zgodnie z którą wszyscy jesteśmy po trosze rasistami. Na marginesie wspomnę, że w przeddzień seansu odbyła się lekcja języka francuskiego, w której oprócz uczniów uczestniczyli także ich rodzice. Pani wyjaśniała dzieciom jak powiedzieć po francusku, że coś jest dziwne. Dodała przy tym, że jedno z wymienionych przez nią słów oznacza jednocześnie obcokrajowca. Jaki z tego wniosek? A no taki mianowicie, że Francuzi obcokrajowców mają za dziwaków…

Za jakie grzechy, dobry Boże? film
Idziemy, choć nie zawsze jest łatwo…Za jakie grzechy, dobry Boże? filmZa jakie grzechy, dobry Boże? film MuranówZa jakie grzechy dobry Boże

I po seansie
Za jakie grzechy, dobry Boże film Muranów

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *