TO BYŁ NAPRAWDĘ NIEZŁY ROK

Rok 2014. To był naprawdę niezły rok.

To był niezwykle ważny rok przede wszystkim z uwagi na 70 rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego. My po raz pierwszy podczas godziny W byliśmy pod pomnikiem Gloria Victis. A nasze starsze dziecko uczestniczyło w dzielnicowym konkursie organizowanym w związku z ww. rocznicą i w swojej kategorii wiekowej zajęło I miejsce. Dumni z dziecka, szczęśliwi z tego powodu, że wiele imprez związanych z ww. rocznicą działo się w naszej dzielnicy.

To był nasz pierwszy rok na Żoliborzu. Czujemy, że to jest coś na wiele lat. I to nie tylko z powodu kredytu…

W tym roku tydzień ferii zimowych spędziliśmy inaczej niż przez ostatnie trzy lub cztery lata czyli nie w Karpaczu. Analiza promocji hotelowych i ogólne rozeznanie dały wynik – Sopot. Bardzo udany wynik.

Na cel wakacyjnej wyprawy po raz drugi wybraliśmy Cadaques, o którym na blogu jeszcze nie było mowy, ale będzie, bo być musi. Fantastyczne miejsce. Z Warszawy wyruszyliśmy do Barcelony, stamtąd do Besalu, w którym spędziliśmy weekend. Cudowne miasteczko i cudowny weekend. Na pewno doczeka się kilku odrębnych zdań. Potem dłuższy pobyt w Cadaques i jeszcze jeden dzień w Figueres, zanim dotarliśmy do Barcelony, a konkretnie na tamtejsze lotnisko. Z jakichś nieodgadnionych dla nas dziś powodów, w Figueres nie zwiedziliśmy muzeum Dalego. Cóż, być może będzie jeszcze jakiś drugi raz.

Na Żoliborzu właśnie spędziliśmy wiele miłych chwil w co najmniej kilku z wielu znajdujących się tu tzw. lokali gastronomicznych. Po raz pierwszy wybraliśmy się do Winnego Przystanku. Planowaliśmy to od jakiegoś czasu, ale z różnych przyczyn zrealizowaliśmy dopiero latem. Warto było czekać. Winny Przystanek to jest właśnie takie ciekawe miejsce tuż obok naszego mieszkania, w którym przede wszystkim pije się wino.

Zrealizowaliśmy plan na nasze ulubione polskie letnie kierunki tj. Jastarnia i Jurata. Spędziliśmy także weekend w Kazimierzu Dolnym. Piękne miejsce, niestety z uwagi na niezliczoną ilość ludzi nie zachwyciło nas.

To co po lecie nieuniknione czyli nadejście jesieni po raz kolejny zapowiedziały koncerty w ramach „Szalonych Dni Muzyki” i bardzo miłe związane z tym spacery przy pięknej, choć jesiennej pogodzie.

Madryt i Toledo. Czyli tydzień lata, co było dla nas jednak ogromnym szokiem, w końcówce października. I wspaniałe stamtąd wspomnienia.

A wszystkie nasze podróże odbyliśmy w towarzystwie dwóch uroczych, acz niegrzecznych istot. Trzylatki i dziesięciolatka – do września, a od września – czterolatki i jedenastolatka.

Wpisem o Targu Śniadaniowym rozpoczęliśmy prowadzenie bloga.

Wieczorem pierwszego dnia Świąt Bożego Narodzenia doczekaliśmy się śniegu, co w sumie było wręcz magiczne, a na pewno szokujące biorąc pod uwagę pogodę jaka, towarzyszyła nam w poprzednich dniach.

Cóż, niestety po raz kolejny nie udało nam się wygrać w lotto, ale może w nadchodzącym roku… Tak czy siak mamy już pierwsze plany na kolejny rok.

rok 2014 Powązki rok 2014 Łukasz Arseniuk Nalot rok 2014 Sopot rok 2014 Cadaques rok 2014 Besalu rok 2014 Figueres rok 2014 rok 2014 Jurata rok 2014 Kazimierz rok 2014 Madryt rok 2014 Toledo

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *