BRUGIA – FRYTKI, MULE, PIWO I CZEKOLADA

Brugia, uliczkami której po raz pierwszy spacerowaliśmy 3 lata temu, nigdy nie dała o sobie zapomnieć. Cały czas istniał pomysł, by wrócić do niej w możliwie dogodnym terminie.

Trochę to trwało, by dość niespodziewanie w połowie września plan ten się ziścił.

Skorzystaliśmy z nadarzającej się okazji zapewnienia troskliwej opieki naszym dzieciom i w podróż ruszyliśmy sami. Bo co jak co, ale Brugia czy też Belgia w ogóle jest cholernie droga. I od razu po zameldowaniu się w hotelu, a tym razem padło na Ibis Budget rozmyślaliśmy o tym, jakież to pociechy nasze byłyby szczęśliwe z uwagi na ekonomiczne rozplanowanie wnętrza pokoju hotelowego oraz fakt, że słuchawka prysznicowa wyposażona była w kolorowe diody. A tak na poważnie to uważamy, że Brugia zachwyciłaby nasze dzieci także swoją ofertą gastronomiczną tj. frytkami, mulami, czekoladą, a przede wszystkim zapewne swoim niezaprzeczalnym urokiem. Zresztą nie wyobrażam sobie, że ktokolwiek mógłby pozostać nań obojętnym.

Spacerując po Brugii zwróciliśmy uwagę na to, że właściwie przez cały weekend odbywało się tam jakieś świętowanie i masa mniejszych i większych, bardziej i mniej ciekawych imprez. Orkiestra paradująca przez rynek główny, pływająca łodzią po kanale, a w końcu przygrywająca do ostryg, ku uciesze konsumujących. Ludzie tańczący sambę, ludzie wykonujący jakieś układy taneczne na wspomnianym rynku wraz z, jak sądzę, gwiazdami tamtejszych tanecznych programów. To widok, który towarzyszył nam przez prawie trzy dni pobytu w mieście. A, że gdy byliśmy tam po raz pierwszy było identycznie to nie mogliśmy pomyśleć inaczej niż tylko tak, że mieszkańcy Brugii (czy Belgicy, jak mawiał pewien mieszkaniec Siemiatycz) ciągle tylko świętują i bawią się.

DSC_0050 DSC_0054 DSC_0243

DSC_0309 DSC_0306 DSC_0317 DSC_0561

Skoro już o Belgach mowa to na nas zrobili wrażenie otwartych, miłych i bardzo pomocnych. Co w szczególności ma znaczenie, gdy do odjazdu pociągu pozostały 3 minuty, wraz z walizkami jest się na niewłaściwym peronie i nie wie się jak dostać się na ten właściwy. Oraz może jeszcze w sytuacji, gdy pomimo posiadania biletu na drugą klasę całą praktycznie podróż odbyło się w pierwszej.

Ile napatrzyliśmy się przez te dni na słynną belgijską czekoladę, a właściwie czekolady, czekoladki oraz nugaty wszelkie, to nasze. A jeśli chodzi o biały nugat to nie potrafiliśmy mu się oprzeć i wbrew rozsądkowi niekiedy konsumowaliśmy go tuż po spożyciu belgijskiego piwa, w tym także tego wiśniowego, czy też nawet w trakcie tego spożycia. Pozostając w temacie belgijskiej czekolady kwestią otwartą pozostaje możliwość zakupienia tejże w kształcie genitaliów, oraz kwestia wyboru okazji przy jakiej można byłoby ją skonsumować.

DSC_0217 Brugia

Cóż. Brugia jest piękna i interesująca, a 300 słów to zdecydowanie zbyt mało, by podsumować nawet tak krótki w niej pobyt. Czyli, że ciąg dalszy nastąpi.

Brugia DSC_0152 DSC_0140 DSC_0199 DSC_0134 DSC_0123 Brugia DSC_0025 DSC_0095 Brugia DSC_0250 Brugia DSC_0307 DSC_0410 Brugia Brugia DSC_0575

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *