BESALU – GDZIEŚ MIĘDZY BARCELONĄ A CADAQUES

Ryanair szczęśliwie dostarczył nas z Warszawy do Barcelony. Przylecieliśmy późno, więc spędzenie nocy na miejscu biorąc pod uwagę fakt, że podróżujemy z dziećmi, było koniecznością.

W Barcelonie skorzystaliśmy z hostalu Pension Ciudadela, który znajduje się naprzeciwko dworca Estacion de trenes de Francia. Następnego dnia rano wsiedliśmy do autobusu, który miał nas dowieźć do Besalu . Podczas podróży okazało się, że w autobusie nie wchodzą niskie biegi, co biorąc pod uwagę tamtejszą infrastrukturę było delikatnie rzecz ujmując kłopotliwe. Kierowca nie poddał się jednak i szczęśliwie dotarliśmy na miejsce, choć nieco spóźnieni. Na przystanku czekała na nas Leticia – nasza gospodyni w Besalu. Mieszkanie wynajęliśmy za pośrednictwem airbnb, o którym wcześniej była już mowa tu. Byliśmy bardzo zadowoleni, bowiem znajdowało się ono w dobrym punkcie, Leticia była bardzo sympatyczna i pomocna, a poza tym mieszkanie wyposażone było we wszystkie niezbędne przedmioty jak również zestaw informacji o Besalu, a nawet w przewodnik. Jedynym minusem tego miejsca była cena, ale to była konsekwencja załatwiania wszystkiego w ostatniej chwili.

Besalu to średniowieczne miasteczko w Katalonii, którego zabytki pochodzą z XI w. Oddalone jest o 27 km od Figueres, 32 km od Girony i o 132 km od Barcelony. Choć Besalu jest wymienione w przewodniku, to nawet w lipcowy weekend turystów było raczej niewielu. A powinni je zobaczyć nie tylko fani Średniowiecza, ale i fani jaskółek.

Będąc na miejscu koniecznie trzeba przespacerować się XI-wiecznym mostem będącym symbolem miasteczka. Po zmroku szczególnie widowiskowy to będzie spacer.

Trzeba też podjąć próbę wejścia, do któregoś z kościołów tj. klasztornego kościoła Sant Pere lub Sant Vicenc. Do tego pierwszego weszliśmy podczas niedzielnej mszy, którą z uwagi na intensywne, wielokrotne bicie kościelnego dzwonu nie sposób przegapić. Surowe wnętrze kościoła oświetlone promieniami słońca, które wpadają przez małe okienka robi ogromne wrażenie. Do tego bogato zdobiona figura przedstawiająca pietę oraz msza w języku katalońskim. Naprawdę warto.

Może komuś uda się także wejść do kościoła Sant Vicenc, co zgodnie z tym co napisano w przewodniku jest możliwe, ale nam w tym zakresie nie dopisało szczęście. Ewentualne rozczarowanie nie jest jednak zbyt bolesne. Oczekując bowiem na jego otwarcie można usiąść tuż obok przy jednym z wielu stolików restauracji Can Quei. Szczególnie warte polecenie są stoliki na zewnątrz, bo okoliczności są przepiękne i ślimaki spożyte w tych właśnie okolicznościach są jednym z milszych wakacyjnych wspomnień. Jednak jeśli zdarzy się komuś podobnie jak nam, że w Besalu będzie padał deszcz można także wejść do środka.  Wewnątrz jest telewizor, a gadżety najsłynniejszej katalońskiej drużyny piłkarskiej wypełniają przestrzeń za barem. To informacja ważna, gdy komuś zdarzy się, jak nam, być w Besalu podczas finału mundialu. Wrażenia niezapomniane. Warto wspomnieć, że wszystko co jedliśmy i piliśmy w Can Quei było pyszne, a ludzie tam pracujący sympatyczni i otwarci.

Poza wspomnianymi już zabytkami w Besalu można zobaczyć to co pozostało z czasów zamieszkiwania tam społeczności żydowskiej, jak choćby mykwę czyli żydowską łaźnię służącą do rytualnego oczyszczania się.

Wypadałoby posiedzieć na jednej ze znajdujących się na Plaza Libertad ławek. Na tym placu znajduje się wspomniany kościół Sant Pere. Można także przy Plaza Libertad spędzić kilka chwil w jednej ze znajdujących się tam knajpek. My możemy polecić Taverna Cal Renok, w której wypiliśmy kilka kaw i skorzystaliśmy z wifi. Panie pracujące w Cal Renok także były bardzo miłe. Przy ww. placu znajduje się także restauracja Curia Reial, której część stolików znajduje się na placu, ale z której można też podziwiać most i, który to widok nasza gospodyni polecała.

Besalu to piękne miasteczko, także wtedy gdy pada w nim deszcz. Pierwszy raz podczas wakacji w Hiszpanii spaliśmy pod grubą kołdrą, którą w dodatku Leticia nazwała nordico, niebawem jednak przekonaliśmy się, że lipcowy wieczór w Besalu może być naprawdę chłodny.

besalu besalu can quei besalu besalu besalu besalu jaskółki besalu besalu besalu besalu sant pere besalu sant pere besalu curia reial besalu besalu besalu besalu sant pere besalu

9 thoughts on “BESALU – GDZIEŚ MIĘDZY BARCELONĄ A CADAQUES

  1. Ale tam ładnie! I ten most. Bardzo mi się podoba, aż dziwne, że wcześniej nie słyszałam o Besalu. Jak będę miała okazję na pewno tam zajrzę. I bardzo lubię jaskółki 🙂

Odpowiedz na „OllieAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *