BERGAMO CZYLI WEEKEND PO WŁOSKU

Portale informujące o promocjach na bilety lotnicze zachęcają aktualnie do podróży do Bergamo, a potem ewentualnie do dalszej podróży do innych włoskich miast, jak choćby Werona czy Wenecja. Czy warto w ogóle zawracać sobie głowę miasteczkiem, o którym niewielu słyszało zanim tanie linie nie zaczęły tam latać.

Trzeba wspomnieć, że już przy zakupie biletu lotniczego sprzedający stara się nam wmówić, że kupujemy bilet do Mediolanu. Nie ma bowiem mowy o Bergamo, ale o Mediolanie Bergamo. To niewątpliwie jakby trik reklamowy. Faktycznie jednak jest blisko. Na szczęście po wyjściu z lotniska nie musimy jechać do Madiolanu. Bergamo jest naprawdę malownicze i warte odwiedzenia. W dodatku, co bardzo istotne, od lotniska do centrum miasteczka nie jest zbyt daleko. Zdaje się, że można tę trasę odbyć choćby pieszo, ale to zależy co kto lubi. Generalnie, żeby po wyjściu z samolotu dotrzeć do Bergamo powinniśmy skorzystać z komunikacji miejskiej. No chyba, że wynajmujący nam swoje mieszkanko przyjedzie po nas na lotnisko… (więcej). Z czego jest znane Bergamo – no z tego choćby, że urodził się tam przyszły papież Jan XXIII. Jest tam też trochę do zwiedzania. Fly4free udziela pewnych praktycznych porad. Ale naprawdę można tylko spacerować, co jakiś czas robiąc przerwę na pyszną kawę w jednej z ogromnej
liczby uroczych kawiarenek. Co z jedzeniem? No może pizza. Spory tam tego wybór. A na forach internetowych łatwo znaleźć konkretne miejsca polecane przez tych, którzy przetestowali tamtejsze lokale gastronomiczne. Poza tym można w Bergamo popróbować czegoś typowego (poza pizzą oczywiście) czyli polenty, serwowanej w różnych opcjach. Nie są to szczyty kulinarnych wyżyn, ale spróbować niewątpliwie trzeba. Poza tym przemysł piekarsko cukierniczy jest tam naprawdę rozbudowany. W najlepszym tych słów znaczeniu. Miło tak przez chwilę przyglądać się tym słodkościom w oknach wystawowych. I w tym wszystkim – też jako ciekawostka – znowu coś typowego – czyli ciastko o nazwie polenta e osei czyli taka żółta kulka ze zwieńczeniem w formie np. ptaszka. No o lodach to po prostu nie wspominam. I jeszcze kwestia sobotniego bazaru na tamtejszym stadionie. Owoce morza w różnym wydaniu, sery, wino i truskawki. Ach. Wrażenia niezapomniane. Gdy już znudzi nam się łażenie po Bergamo to faktycznie możemy stamtąd udać się w inne ciekawe rejony. Czyli przede wszystkim możemy zwiedzić jakieś miasteczko nad jeziorem Como. Gdzie wielcy i bogaci tego świata ponoć uwielbiają bywać i nabywać tam wypasione wille. I jako główny przykład wymienia się tu George’a Clooneya, który faktycznie jest chyba jakoś z Włochami związany. Zrobił zdaje się kiedyś film w jakiejś włoskiej ślicznej mieścinie.  I nie tak dawno jego ślub ponoć odbył się w Wenecji. Co to mogą być za miejsca? No co najmniej kilka. My wiemy, że na pewno Lezzeno oraz Bellagio. Maksymalnie urokliwe miasteczko, położone właśnie w górach nad samym jeziorem. Dla zamożnych raczej, ale zwiedzić i zjeść najbardziej obłędne lody o smaku mandarynki – pomysł genialny i niezapomniany. I dobry na inny wpis. A w związku ze zbliżającym się grudniem i porą około bożonarodzeniową. Może jakiś jarmark bożonarodzeniowy? Tego jeszcze nie grali, ale…

DSCF8965 Bergamo DSCF8706 DSCF8758 DSCF8756 DSCF8858 DSCF8838 DSCF8419 DSCF8430 DSCF8477 DSCF8763 DSCF8767 DSCF8554 DSCF8556 DSCF8843 DSCF8790

7 thoughts on “BERGAMO CZYLI WEEKEND PO WŁOSKU

      1. Wow zdjęcia takie chillowe, super 😀 a lodziarnia w Bellagio tak? Czy pamiętasz może nazwę ulicy albo w sumie lodziarni? 🙂 Lecę w sobotę i chciałabym podążyć Twoim szlakiem

        1. Witam, lodziarnia znajduje się w Bellagio na głównej promenadzie, w pobliżu przystanku autobusowego. Naprzeciwko zdaje się, że jest postój bodajże taksówki wodnej. Nad oknami znajdują się ciemnozielone półokrągłe markizy, a na zewnątrz dosłownie trzy małe okrągłe stoliki. Jej nazwa to Lollipop – jeśli dobrze odczytałam. Zazdroszczę podróży. Jeśli moje wskazówki okażą się być pomocne, a lody – pyszne, zachęcam do polubienia strony na fb. Pozdrawiam i życzę smacznego zwiedzania.

  1. Gdzie wielcy i bogaci tego świata PONOĆ uwielbiają bywać i nabywać tam wypasione wille. I jako główny przykład wymienia się tu George’a Clooneya, który faktycznie jest CHYBA jakoś z Włochami związany. Zrobił ZDAJE SIĘ kiedyś film w jakiejś włoskiej ślicznej mieścinie. I nie tak dawno jego ślub PONOĆ odbył się w Wenecji.

    skąd aż tyle wątpliwości?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *