ARCOS DE LA FRONTERA CZYLI ZNOWU O ANDALUZJI

Arcos de la Frontera to kolejne, po Olverze, białe miasteczko, które zamierzaliśmy odwiedzić podczas podróży po Andaluzji.

Po takiej rekomendacji nie wahaliśmy się zbytnio. Plan był taki by w Arcos de la Frontera pozostać na dwie noce. Na tę okoliczność zdecydowaliśmy się na wynajem mieszkania przez airbnb. Jeszcze przed naszym wyjazdem do Hiszpanii Jim czyli nasz gospodarz wyjaśniał, że Arcos de la Frontera nie jest „gps-friendly” i w związku z tym wjeżdżając do miasteczka powinniśmy zrezygnować z użycia wspomnianego urządzenia i sugerować się wskazówkami zawartymi na przesłanej przez niego mapce. Cóż, rzeczywistość zweryfikowała jego słowa. Poruszanie się po Arcos de la Frontera, dla kogoś kto pojawił się w nim po raz pierwszy, w ogóle nie jest łatwe i ani gps, ani mapa Jima nic tu nie pomogą. Ani nawet, jak się okazało, niektórzy miejscowi.

Trochę błądziliśmy, ale dzięki temu od razu po wjeździe do miasteczka naszym oczom ukazały się takie oto widoki.

Arcos de la Frontera Arcos de la Frontera DSC_0595 DSC_0599

Po kolejnych minutach jazdy wiedzieliśmy już, że lada moment będziemy u celu. Przed nami znajdowała się prawdopodobnie ostatnia wąska i bardzo stroma uliczkai co oczywiste jednokierunkowa. Nagłe stwierdzenie kierowcy „nie wiem czy się tu zmieścimy” musiało zmrozić krew w żyłach… Przyszedł czas na złożenie lusterek i trzymanie kciuków. Volkswagen polo zmieścił się na szczęście, a ten straszny dźwięk to opony po śliskich kamieniach, nie zaś blacha po ścianie.

Arcos de la Frontera Arcos de la Frontera Arcos de la Frontera Arcos de la Frontera Arcos de la Frontera Arcos de la Frontera Arcos de la Frontera

Wreszcie ruszyliśmy w poszukiwaniu Jima i jego Casa Campana. O domu tym ww. wspominał, że może poszczycić się ponad sześćsetletnią historią, a zdjęcia które zamieścił na wspomnianym portalu zapowiadały coś wyjątkowo uroczego i klimatycznego. Faktycznie cały dom, w tym także nasze mieszkanie były zachwycające. W szczególności zaś typowe patio, uroczy trzypoziomowy taras usytuowany na dachu i widok jaki się z niego rozpościerał. Dla mnie ciekawostką był kran nad umywalką w łazience, a właściwie krany – jeden z ciepłą, drugi z zimną wodą. Póki woda była ciepła wszystko było ok, gdy jednak robiła się gorąca – cóż, kran z zimną wodą jakoś nie rozwiązywał problemu.

DSC_0875 DSCF0544 DSCF0528 DSCF0721 DSC_0912
Arcos de la Frontera

Arcos de la Frontera

Arcos de la Frontera

Wracając do tematu Jima i jego domu w Arcos de la Frontera musiało przyjść na myśl pytanie – co taki Jim i jemu podobni robią w tym oraz innych andaluzyjskich miasteczkach, poza tym oczywiście, że uciekają przed angielską aurą. Pytanie o to jaka pogoda jest obecnie w Polsce padło z ust Jima jako jedno z pierwszych, na jego nieszczęście mogliśmy pochwalić się ciut ponad dwudziestoma stopniami i słońcem.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *