ANDALUZJA RAZ JESZCZE

Andaluzja czyli południe Hiszpanii. Białe hiszpańskie miasteczka, flamenco, azulejos, tapas, procesje Wielkiego Tygodnia i Bóg jeden wie co jeszcze.

Co nieco na temat Andaluzji można było dowiedzieć się podczas dopiero co zakończonego 15. Tygodnia Kina Hiszpańskiego. W sposób najbardziej skondensowany i najzabawniejszy z filmu „Jak zostać Baskiem”.

Dla nas Andaluzja to na zawsze wspomnienie pobytu w 2009 r. i niemający granic zachwyt nad tym miejscem. Przylecieliśmy tu wówczas Norwegianem, a za bilety zapłaciliśmy tyle co już nigdy potem. Porównując do tych na trwającą właśnie podróż, Norwegian skasował nas wówczas jakieś dwa i pół raza więcej, choć wtedy było nas troje, a dziś czworo. Po około czterech godzinach lotu z Warszawy znaleźliśmy się w Maladze, a następnie w bardzo urokliwej Nerja. Tam lipcowe, andaluzyjskie słońce jarało nas (dosłownie, bo to było zdecydowanie więcej niż opalanie) na urokliwej plaży. Udało nam się też dotrzeć do Grenady, gdzie celem naszym była Alhambra. Przechodząc w jej kierunku przez miasto sfotografowaliśmy jeszcze pomnik królowej Izabeli i Kolumba oraz weszliśmy do katedry, gdzie w Capia Real widzieliśmy groby królów katolickich Ferdynanda i Izabeli oraz ich córki Joanny Szalonej i jej męża Filipa Pięknego. Śliczny kubek, choć lekko uszczerbiony, służy nam do dziś i właściwie każdego dnia przywołuje gorące wspomnienia. Naszym celem była też Frigiliana, gdzie jedliśmy m.in. byczy ogon w naprawdę niezwykłych okolicznościach. Potem dowiedzieliśmy się z internetu, że od kilku lat działa tam knajpka prowadzona przez Polaków, w której zjeść można pierogi, tyle że zaadoptowane na warunki andaluzjyskie.

Dwa dni temu w środku nocy znowu wylądowaliśmy w Maladze. Były plany jej zwiedzenia, ale ostatecznie nie tym razem. I muzeum Picassa i wszystko co tam z nim związane na pewno zaczeka jeszcze chwilę na nas. Pierwszą noc spędziliśmy w hotelu niedaleko lotniska, żeby rano odebrać samochód i górską drogą jechać do malowniczego Arcos de la Frontera. Po drodze wstąpiliśmy do innego białego miasteczka o nazwie Olvera. Raczej nie jest ono zbyt turystyczne i jak można sądzić po tej krótkiej wizycie, jeszcze Anglicy się tam grupowo nie osiedlili. Około godziny 13 odwiedziliśmy lokalny bar, w którym to spożywali i uprawiali różne rozrywki – w sensie grali w domino – tzw. lokalsi. Chyba żaden nie miał mniej niż sześćdziesiąt kilka lat. W tych grubych swetrach całkowicie przeczyli naszym wyobrażeniom na temat typowego mieszkańca Andaluzji.Jedyną tam kobietą była ta za barem ozdobionym pięknymi azulejos, która non stop polewała. No potem jeszcze byłam ja i moja czteroletnia pociecha. Sądząc po spojrzeniach tam obecnych stanowiliśmy dla nich dużo większą ciekawostkę niż oni dla nas. Nie podawano tam kawy, więc kierowca pokosztował jedynie orzeszków. Cóż nie można mieć wszystkiego. Tak czy siak było wspaniale. Poza tym za dwie puszki coca coli i szklaneczkę wina zapłaciliśmy 2 euro

Następnie przyjechaliśmy do Arcos de la Frontera, po którym od cholery błądziliśmy i w którym przekonaliśmy się, że jazda po wąskich uliczkach górskich miasteczek w Andaluzji to trochę inna jazda niż ta po Warszawie. Od wczoraj sącząc tutejsze piwo i próbując tutejszych tapas z zaciekawieniem przyglądamy się jak to robią inni. I doszliśmy do takich wniosków, że nie ma takiej uliczki, w której najszersze choćby auto się nie zmieściło i nie ma takiego zakrętu, w który nie udałoby się wjechać, a że czasem ze szkodą dla lakieru. Cóż…

Weszliśmy do trzech polecanych do zobaczenia kościołów i z zachwytem patrzyliśmy na figury Matki Boskiej i Chrystusa oraz pozostałości stelaży, na których przed kilkoma tygodniami były niesione w procesjach podążających przez miasteczko.

Trochę połaziliśmy i czujemy się odrobinę zmęczeni. Przed nami Kadyks oraz, oczywiście, Nerja i Frigliana.

Andaluzja Andaluzja Andaluzja Andaluzja Andaluzja Andaluzja Andaluzja Andaluzja Andaluzja Andaluzja Andaluzja Andaluzja Andaluzja

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *